jak szyć ściegiem krytym na maszynie? wytłumaczone od podstaw!

Więc co to jest ten ścieg kryty? No nie mam kurde zielonego pojęcia. Wygląda na to, że to generalnie taki ścieg, który najczęściej znajdziesz przy nogawkach eleganckich spodni lub u krawędzi spódnicy. Używa się go głównie tam, gdzie nie chcesz naruszyć gładkiej powierzchni tkaniny wyraźnym wokół ściegiem. Ja używałem go ostatnio, kiedy w swoim tutorialu stare spodnie garniturowe przerabiałem na culottes. Materiał, z których były wykonane to bardzo delikatna, elastyczna i lejąca tkanina. Przeszycie ich nogawek wokół ściegiem prostym zepsułoby cały efekt i zdecydowanie naruszyłoby ich elastyczność. Więc jeżeli kiedykolwiek będę Wam kazał przeszyć coś ściegiem krytym, albo może sami szyjecie coś z innego źródła co też go wymaga, lub jeszcze inaczej - tworzycie coś sami i szukacie rozwiązania problemu - ja pokażę Wam na czym polega i jak szyć ściegiem krytym na maszynie.


Jeszcze zanim zaczniemy - ktoś tutaj nie umie szyć na maszynie? Ręka do góry i ręka na mysz - klikamy tutaj, tutaj i się uczymy, bo to tak proste, że wstyd nie umieć. 
Przede wszystkim, potrzebujecie taką stopkę:


I specjalny ścieg, który na mojej maszynie jest opcją numer 2.


A teraz zabieramy się za to, co będziemy szyć. Jak wspominałem, u mnie jest to nogawka od spodni. Odwróćcie Wasze ubranie na lewą stronę.


A następnie wywińcie około 3 - 4 cm krawędzi na wierzch i zaprasujcie żelazkiem.


Teraz w przekroju powinno to wyglądać mniej więcej tak: 

(Wiem, zajebista grafika)


Chwytamy całą tę zakładkę w ręce i podwijamy ją do środka.


Wygląda to skomplikowanie, więc jeszcze Wam to utrudnię za pomocą moich cudownych grafik.
Podwijamy pod spód w taki oto sposób:

Otrzymać powinniśmy taki właśnie zygzak w kształcie litery Z. Bardzo ważne jest również, aby spod zakładki wystawało około 1 cm krawędzi.


Dlaczego to wszystko jest tak skomplikowane? Wróćmy do stopki. Jak już może zauważyliście, ta ma specjalną wewnętrzną blaszkę, która prowadzi stopkę wzdłuż tej środkowej zakładki.


Specjalna stopka i specjalny ścieg, a to dlatego, że proces szycia wygląda tak jak na grafice poniżej:


Igła zahacza o zakładkę i tworzy krótki ścieg na krawędzi. I tak dalej i tak dalej. Przez to, po rozwinięciu na zewnątrz widoczne są tylko drobne kropeczki w miejscu, w którym igła haczyła nicią o tkaninę.


Natomiast po wewnętrznej stronie po rozłożeniu tego całego skomplikowanego zygzaka widać coś takiego:


Ja i tak nadal nie mam pojęcia na czym polega ta magia, bowiem w tym właśnie miejscu utknąłem na dobre 2 godziny starając wytłumaczyć sobie jak to rozrysować. Boże, jakby samo szycie na maszynie nie było wystarczająco upierdliwe, muszą sobie wymyślać takie cuda.

No, ale za to jak ładnie wygląda to, no.



Pięknie wykończona nogawka bez żadnego szwu zaburzającego gładkość tkaniny. Możne nawet warto się pomęczyć.


Jeśli podobają się Wam moje culottes, możecie sprawdzić jak zrobiłem je z pary starych spodni garniturowych w innym tutorialu na moim blogu. 






4 komentarze:

  1. hej, super ze chłopak szyje na maszynie, ja zakupiłam sobię maszynę, ale niestety brak mi motywacji na skonczenie projektów, które chciałabym uszyć. Pozdrawiam i zapraszam do mnie na http://www.lap-stajla.blogspot.co.at/

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze ręcznie podwijałam. Wypróbuję tą metodę. Dzięki

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja niestety w szyciu jestem taką cholerną perfekcjonistką, że nawet te ktopeczki na prawej stronie mi przeszkadzają. Dlatego też wolę pomęczyć się robiąc to ręcznie :P

    OdpowiedzUsuń
  4. łoooo takie wyzwana to chyba jednak jeszcze nie dla mnie bo szycia się cały czas dopiero uczę i stawiam pierwsze kroki ale chłonę całą internetową wiedzę dla siebie i do tego ściegu też na pewno jeszcze wrócę, póki co w prostszych rzeczach się szkolę i ostatnio udało mi się z przepisnaszycie zrobić całkiem samodzielnie poszewki na poduszki więc bardzo byłam z siebie zadowolona tym bardziej że właśnie niby taki wybór takich rzeczy a ja absolutnie nie mogłam utrafić nic w kolorze i fakturze które fajnie grałyby u mnie w salonie, a tak to kupiłam sobie materiał, raz dwa (no powiedzmy :)) i poszewki mam świetne

    OdpowiedzUsuń