jak samemu uszyć spodnie typu culottes / przerobić ze starej pary?

Od bardzo długiego czasu miałem ochotę na takie spodnie. Wydaje mi się, że pierwszy raz zobaczyłem je gdzieś jak byłem w centrum jeszcze latem. No dobra, ale co to są culottes? U nas zwane spódnico-spodnie, albo nawet czasem rybaczki. Bardzo luźne, ogromne, zwisające spodnie kończące się w połowie łydki wykonane ze sztywnej lub lejącej tkaniny. Ostatnio trend podchwyciły sieciówki i culottes pojawiły się wszędzie - w Zarze, w Mango, H&M i tak dalej. Ale po co wydawać krocie na coś, co można stworzyć samemu? Nie musicie nic kupować bo culottes bardzo łatwo zrobić z tej starej pary spodni garniturowych (damskich czy męskich), którą chcieliście ostatnio wyrzucić. Oszczędzacie i pieniądze, i środowisko! Ja jestem wielkim fanem tego wynalazku. W internecie znajdziecie masę pomysłów na to, jak można je ubrać. Jedno jest pewne - culottes pasują do rozciągniętego swetra i popołudniowego wyjścia na spacer tak samo, jak i do eleganckiej koszuli na specjalną wieczorową okazję. No to co? Zobaczcie mój tutorial i przekonajcie się, jak łatwe jest uszycie culottes samemu. 


W tym tutorialu używam maszyny do szycia!
Nie umiesz szyć? To Cię nauczę!
Zajrzyj tutaj i tutaj

Co potrzebujemy?
- starą parę spodni garniturowych
- maszynę do szycia
- kawałek kredy/ołówek
- nożyczki
- szpilki

Zaczynamy ze starymi spodniami. Do tego tutorialu potrzebować będziemy spodnie garniturowe. Wiecie, byleby nie dresy lub jeansy, tylko takie normalnie prasowane w kant. Ja znalazłem swoje w lumpeksie, bo akurat żadnych w domu nie miałem, ale założę się, że znajdziecie podobną parę gdzieś u swojej mamy czy babci. Nie ma większej różnicy czy weźmiecie się za parę damskich czy męskich spodni. Jedyna różnica to taka, że damskie zazwyczaj będą z bardziej lejącej, zwiewnej tkaniny, a męskie ze sztywniejszej.


Kolejna ważna rzecz - szukajcie rozmiaru, który jest na Was zdecydowanie za duży. W tych spodniach chodzi o to, aby obszernie zwisały na nodze. A o to, że są ogromne pasie się nie martwcie, z tym coś zaraz zrobimy.


Najpierw odpruwamy pas od spodni. Nie powinno to być nic trudnego, szwy znajdziecie po wewnętrznej, zewnętrznej lub obu jego stronach. Uważajcie aby nie rozciąć tkaniny, a same nici. 


Otrzymacie coś takiego:


Teraz zapnijcie go, bo tak będzie łatwiej zmierzyć jego szerokość. Ja przykładowo noszę spodnie zazwyczaj o rozmiarze 29 w pasie, podczas gdy te są o przynajmniej 10 cali na mnie zbyt duże. Na zapiętym pasie odmierzamy połowę Waszego rozmiaru.


A kredą zaznaczamy w którym to wypada miejscu na obu warstwach pasa.


Który następnie rozkładamy.


A następnie składamy w pół tak, aby obydwa zaznaczone punkty się na siebie nałożyły i spinamy szpilkami.


Przeszywamy na maszynie ściegiem prostym.


Odcinamy nadmiar tkaniny.


Teraz już spodnie będą na Was dobre w pasie. Rozkładamy go ponownie i składamy w pół, ale teraz w taki sposób, w jaki był złożony na początku. Do środka wsuwamy górną krawędź spodni.


Spodnie będą większe niż pas od nich, więc będziemy musieli stworzyć kilka zakładek, krótkich 1-2 cm odcinków złożonej krawędzi tkaniny spodni. Rozłóżcie je w miarę równomiernie, bo w ten sposób będziemy właśnie w stanie zmieścić zbyt dużą krawędź spodni w mniejszy pasek. Całość łączymy razem za pomocą szpilek.


Wszystko przeszywamy po wewnętrznej krawędzi pasa ściegiem prostym.


Szpilki wyciągamy. Spodnie teraz wreszcie na Was pasują! No, to teraz czas je przerobić na te culottes. Przymieżcie je i zaznaczcie na jednej z nogawek nową, pożądaną długość - najlepiej gdzieś pomiędzy kostką a połową łydki. 


Teraz zaznaczcie drugą linię, ok 2-3 niżej, będzie to zapas na zakładkę. Przedłużcie ją i odetnijcie nogawkę wzdłuż niej. 


Spodnie odwracamy na lewą stronę.


Wywijamy ok 2-3 cm krawędzi nogawki i zaprasowujemy.


Teraz chwytamy za całą zakładkę i podwijamy ją do środka nogawki. Uh, wiem, zawijania tutaj conajmniej tyle jak przy krokietach, a ledwo co za nami święta.


Nie podwijajcie jednak całej zakładki do środka, a pozwólcie aby około centymetra tkaniny wystawało z nogawki. 


Ze względu na typ spodni, nie będziemy naszej zakładki obszywać jednak normalnym ściegiem, a ściegiem krytym, na temat którego wiem tyle, co Wy - nic, lol. Ale zobaczcie do mojego innego tutorialu, który jest mu w pełni poświęcony. 

Potrzebujemy do tego specjalnej stopki.


Do tego potrzebujemy jeszcze specjalny ścieg - u mnie jest to opcja 2.


Zakładkę musieliśmy w specificzny sposób tyle układać, bo szyje się ją w specjalny sposób. Stopka ma w środku doddatkową krawędź, która prowadzi tkaninę tak, aby igła weszła raz w złożoną tkaninę, a potem przeszyła krawędzi, i tak w kółko.


Po przeszyciu w ten sposób całek nogawki i rozłożeniu jej krawędzi, uzyskacie coś takiego po wewnętrznej stronie.


Na tym polega właśnie ścieg kryty, bo z zewnątrz będzie widać tyle co nic. 


Pamiętajcie, aby zajrzeć tutaj - ten poradnik powinien Wam pomóc ze ściegiem krytym.

Cały ten zabieg powtarzamy jeszcze raz na drugiej nogawce.


I naszą piękną parę culottes mamy skończoną.


Im większy rozmiar spodni, których użyjecie, tym lepszy efekt końcowy. Pamiętajcie, cała magia culottes tkwi w obszernych, zwisających i sterczących/zwiewnych nogawkach - nie bójcie się pójść po bandzie! 


A jeśli grzebaliście już w szafie mamy i babci i nadal nie możecie nic znaleźć, zajrzyjcie do jakiegoś sklepu z odzieżą second hand. Tam na pewno coś będzie! W końcu, ja sam znalazłem tam swoją parę. Ponadto, tam znalazłem też całe 12 golfów, które kupiłem gdy byłem w domu w Polsce... choć w lumepksie byłem tylko dwa razy. Jak szukać ubrań w sklepach z odzieżą używaną i zawsze coś znaleźć? Ja mam dla Was odpowiedź. Płaszcz też z swoją drogą lumpeksu, 20zł. Prawdziwy kaszmir. 


A nosić można do legginsów (np. w taką pogodę jaką mamy aktualnie za oknem) albo i bez - w sam raz na cieplejsze dni!


Jaka jest Wasza opinia na temat tego typu spodni? Hot or not? Tak czy nie? Mi podobały się od dawna. Bardzo ładnie wyszczuplają nogi, dzięki kontrastowi z ogromną nogawką. A mi akurat wyszczuplania nigdy za wiele.  





3 komentarze:

  1. Płaszczu z lumpeksu zazdraszczam! muszę chyba odwiedzić po długim czasie 2nd hand.. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Twoja stylizacja jest w strzałem w 10! Super!

    OdpowiedzUsuń