dlaczego warto kupować odzież używaną w lumpeksie? aż 9 powodów, dla których powinieneś zacząć!

Większość ludzi odrzuca na samą myśl o nich. Niestety lumpeksy to i być może  nieprzyjemny zapach, skotłowane ubrania i tłok. Ale nie bez powodu cieszą się takim powodzeniem i - mam wrażenie - moda na nie powraca pośród młodszych osób. I dobrze! Bo powodów, dla których warto przekonać się do zakupów w sklepach z odzieżą używaną jest cała masa. Sam niestety znam dość sporo osób, które z jakiegoś powodu wciąż się nie mogą do nich przekonać. Czasami mówią, że wstyd. Czasami, że nie mogą nic znaleźć. Choć tak naprawdę i na to też coś zaradzimy. W końcu, jak już uznacie, że warto jednak robić zakupy w lumpeksie, u mnie na blogu znajdziecie wielki poradnik z moimi trickami i sposobami na znalezienie super perełek w sklepach z odzieżą używaną. Sam mam nadzieję, że jak przeczytacie ten tutorial przemyślicie swoje podejście do tego typu miejsc i zaczniecie w nich robić zakupy. Wbrew pozorom - nie, nie jest to wpis sponsorowany przez jakąś sieć lumpeksów. Dobrze by było, haha! Uważam po prostu, że jest to niezwykły sposób nabywania ubrań i każdy powinien się do niego przekonać. Ale nie tylko o lumpeksach tutaj mowa! Według mnie warto jest po prostu w ogóle kupować odzież z drugiej ręki - czy to w internecie czy od znajomych. 



oszczędność pieniędzy

Lumpeksy to też, albo i głównie - niskie ceny. Jeżeli z jakiegoś powodu potrzebujesz przykładowo zwykłej białej koszulki, albo najprostszej, gładkiej, szarej bluzy - to jaki jest sens wydawania kilkudziesięciu złotych w sklepie? Jeśli potrzebujesz kilku rzeczy na szybko a do wypłaty jeszcze tydzień, nie ma lepszego miejsca na tanie zakupy. Już nie wspominając o tym, że np. za cenę 50 zł w lumpeksie dostaniesz ogromną reklamówkę ciuchów, podczas gdy w sklepie za tyle kupisz jedynie marną bluzkę.
Płaszcz z kaszmiru i culottes uszyte ze spodni kupionych w lumpeksie. 

W lumpeksie można znaleźć najlepsze ubrania za dosłownie grosze. Większość rzeczy, które mam w swojej szafie, kupiłem za 3 zł sztuka. Choćby ten płaszcz wykonany z kaszmiru, za który zapłaciłem kilkanaście złotych. Pokażcie mi sieciówkę, która ma ubrania z prawdziwego kaszmiru... już o cenie nie wspominając.

to nie wstyd!

Nie wiadomo dlaczego ale krąży taka śmieszna opinia, jakoby zakupy w lumpeksie były czymś, czego należy się wstydzić. Że czemu? Nawet jeśli jesteś biedny, to czego się wstydzić? Tego, że powodów, dla których lepiej kupować odzież używaną niż nową jest cała masa? Mi ledwo na wynajem starcza, kupuję w lumpeksie i, cóż, nieskromnie, wyglądam lepiej niż wiele osób, które od sieciówek są uzależnione. A mnie pewnie byłoby nawet stać, ale nie chcę kupować nigdzie indziej. 
Zakupy w lumpeksie to nie wstyd. Wręcz przeciwnie. Znaleźć jakieś ubranie w sieciówce jest łatwo - wszystko jest wyłożone, jak na tacy, Twój rozmiar dostępny, wybierasz, płacisz masz. Znalezienie w lumpeksie czegoś, co akurat chciałeś, w Twoim rozmiarze i świetnym stanie jest czasami trochę cudem. A weź jeszcze pod uwagę walkę z jakąś starszą Panią, która była zainteresowana tym samym ubraniem. Ponadto, wydałeś tylko kilka złotych. Jak więc ktoś ze znajomych zapyta się gdzie kupiłaś tę sukienkę i odpowiesz, że znalazłaś ją w second handzie za 5 zł to wszystkim opadnie kopara. A Ty? A Ty będziesz z siebie dumna. No właśnie!
jakość
Wielokrotnie słyszałem już, iż ubrania w lumpeksach często są brudne, poniszczone i w złym stanie. Jeśli uda Wam się znaleźć coś w naprawdę dobrej kondycji to dopiero wtedy uświadomicie sobie, że to ubranie pewnie przeszło przez dokładnie takie samo traktowanie, jak tych kilka innych podniszczonych ubrań, a jakimś trafem wciąż pozostało nienaruszone. Przetrwało bycie w magazynie, w sklepie przez cały sezon albo i dłużej, całą masę ludzi je przymierzających, kilka lat noszenia przez kogoś, kto je w końcu kupił, aby potem przejść jeszcze przez sortownię z odzieżą używaną (gdzie akurat nikt się z nim delikatnie nie obchodzi) aż po sam lumpeks, gdzie jest kotłowany dniami przez potencjalnych kupujących w jakimś koszu z odzieżą. Jeśli ta para Levi'sów przeszła to wszystko i nadal wygląda jak nowa, to przetrwa wszystko. 

Para Levi'sów z wysokim stanem z lat 90 - mom's jeans za kilkanaście złotych.

Już nie wspomnę o tym, że ubrania aktualnie dostępne w sieciówkach są coraz to gorszej jakości. Wszystko jest 'made in china'. Z założenia przeznaczone na kilka miesięcy użytku, kiedy to jeszcze jest przez tę chwilę modne. Jest to dosłownie odzież jednorazowa, która ma być 'trendy' póki ten trend jest, ale nie trwała. Lumpeks to taka trochę kapsuła czasu z ubraniami z epoki, w której jeszcze nie mieliśmy takiej obsesji na punkcie fast fashion. 

odzież vintage

Zdecydowanie duża część ubrań w lumpeksie to ubrania po prostu stare - sprzed lat. Jest więc duża szansa na znalezienie jakichś perełek. Jeśli np. strasznie podoba się Wam styl lat 90, 80, 50 etc., lubicie ubierać się w stylu retro albo szukacie jakiejś konkretnej rzeczy z danej epoki jak chociażby jeansy z wysokim stanem czy tartanowa spódniczka (jak w Clueless!) nie ma lepszego miejsca niż sklep z odzieżą używaną. Fakt faktem, niektóre z tych ubrań dostaniecie w sieciówkach, jeśli panuje na nie akurat moda, ale to nie jest prawdziwa odzież vintage - one są tylko stylizowane na dany okres w modzie. Jedyna droga do 'true vintage' to lumpeks. Wyobraź sobie, że jakaś starsza pani kupiła w latach 70 spodnie dzwony, po latach szukania znalazła je kilka lat temu i oddała do jakiegoś kontenera. A teraz Ty je masz, prawdzie, epokowe spodnie. 
Katana jeansowa znaleziona za kilka zł.

Taką dodatkową rzeczą nt. używanych ubrań, która mnie do nich przekonuje jest to, że każde z nich ma swego rodzaju tego typu historię. Wiem, że dla Was może to brzmieć kompletnie idiotycznie, ale jest to w sumie trochę ekscytujące, co nie? Przykładowo, znalazłaś w lumpeksie welurową sukienkę z lat 90 a na metce ktoś napisał markerem czyjeś imię. I teraz można by się zacząć domyślać - kto ją kupił? Na jaką okazję? Kiedy była ubrana? Co się wtedy wydarzyło? A może to np. imię jest dla tego, że to był jeden z kostiumów w teatrze, i w ten sposób oznaczono, której aktorki to sukienka? Jaka to była sztuka? Wiem, szaleje! 😃 A to tak jak z używanymi książkami i wpisanymi na ich pierwszych stronach dedykacji! 
środowisko

Mówiłem już o tym w moich 5 powodach, dla których warto szyć i przerabiać ubrania. Powiem o tym raz jeszcze.

Nie jestem jakiś szalony na punkcie ekologii (a w sumie szkoda, bo każdy trochę szalony na tym punkcie być powinien). No właśnie, a pomagać naszemu środowisku i przyrodzie można bardzo łatwo. Kupowanie odzieży używanej to nic innego jak recykling. Taka bluza czy spodnie zamiast wylądować w koszu po tym, jak ktoś zdecydował, że już nie chce ich nosić, trafiają do nowego właściciela. Bardzo często te ubrania są w świetnym stanie i jak najbardziej nadają się jeszcze do noszenia, tylko, że komuś się już znudziły. Nie ma w tym nic złego, ale czemu by wyrzucać coś, co można jeszcze wynosić? I wtedy wkraczacie Wy! 
Na tym świecie jest tyle ubrań, że spokojnie bez produkcji nowych moglibyśmy wszyscy ubrać się do końca naszych żyć. A jak ubrania by nam się znudziły, moglibyśmy się po prostu nimi wymienić. Tak właśnie według mnie działają trochę lumpeksy. Zamiast kupować kolejną nową rzecz i tym samym potencjalny śmieć, który będzie się potem rozkładać latami, przedłużcie życie jakiegoś już kupionego i nabywajcie ubrania z drugiej ręki. Nie wspominając już o tym, że do produkcji nowych ubrań zużywa się wręcz przerażającą ilość wody i surowców naturalnych, a sam proces zanieczyszcza trwale środowisko swoimi odpadami. 

Jeśli 2 osoby kupią po parze nowych jeansów, tych zanieczyszczeń jest 2 razy tyle. Jeśli kupi je jedna, a ta druga kupi je później już używane, jest ich już o połowę mniej. 

oryginalne ubrania

Znacie to uczucie, kiedy w szkole lub na ulicy widzicie kogoś w dokładnie tej samej kurtce czy spodniach? Najgorzej. 

Przez to, że sieciówki oferują małą różnorodność ubrań dostępnych w dużych ilościach bardzo często zdarza się, że wiele osób kupuje dokładnie to samo ubranie. I to jest dość smutne, bo aż na myśl przychodzi komunizm, kiedy wszyscy mają dokładnie tę samą bluzkę i wszyscy wyglądają jak szara masa klonów. Ble. 
W lumpie natomiast znajdziecie najróżnejsze, najpiękniejsze i najdziwniejsze ubrania. Jedno jest pewne - nigdzie nie znajdziesz niczego podobnego do tego, co kupiłeś w lumpeksie. Przynajmniej ja sam kupuję tam od dobrych 7 lat i nigdy w życiu nie widziałem tego, co ujrzałem w second handzie nigdzie indziej. Więc wiesz, jak lubisz być oryginalny i mieć rzeczy, których nie ma nikt - zapraszamy do lumpa.
markowo
Bo lumpy, to też markowa odzież. Najbardziej markowe ubrania z mojej szafy pochodzą właśnie... z second handu. I można tu wspomnieć o markach sportowych - pełno jest Nike, Pumy, Reeboka i Adidasa. To jedno, ale w lumpach najwięcej jest ubrań z zagranicznych sieci - GAP, River Island, TOPSHOP, Marks & Spencer, Hugo Boss, Esprit, Guess. i tak dalej, i tak dalej. Ale jak się chce, to można znaleźć nawet większe cuda - Lacoste, Chanel, Dolce & Gabbana, Burberry. Wszystko za kilka, kilkanaście złotych.

Koszula Versace - 5 zł

No bo ej, lepiej mieć marnej jakości torbę z H&M za 150zł, czy jakąś faktycznie porządną za śmieszne pieniądze? Co tam, że używana! Jak byście D&G zobaczyli za 20 zł to też by Wam się oczy zaświeciły, co nie? 

Nawet jeśli sami nie jesteście wielkimi fanami marek, na zakupach w lumpeksie można wiele zyskać. Mi zdarza się nabywać tam markowe ubrania tylko po to, aby je później sprzedać. Flanelowa koszula Calvin Klein za 5 zł i sprzedana za 60. Czysty zysk. 

ciągłe dostawy nowego towaru

W sieciówkach najwięcej nowych rzeczy pojawia się przede wszystkim 4 razy w roku - na nowy sezon. Czasami częściej. Inditex (Zara, Pull&Bear, etc) wprowadza nowe ubrania chyba najczęściej bo conajmniej co 2 tygodnie pojawi się kilka nowych ciuchów. Ale to wciąż tylko kilka nowych rzeczy w ogromnym sklepie! Nuda!
W praktycznie każdym lumpeksie raz w tygodniu dochodzi do kompletnej wymiany asortymentu na nowy. Dodatkowo warto wspomnieć, że czasami nowe rzeczy dokładane są też codziennie aby uzupełnić towar na sklepie. Oznacza to, że jeśli tak jak ja jesteś zakupoholiczką, to będziesz miała jeszcze większy problem z zapłatą wynajmu w tym miesiącu. W końcu lumpeks można odwiedzać częściej niż centrum handlowe!
kopalnia ubrań do przerobienia  
Przede wszystkim, nawet jeśli kupiliście coś, co ma jakąś dziurę czy plamę, z tym naprawdę można wiele zrobić. Z resztą, zobaczcie na mój blog - ponad setka tutoriali z różnymi sposobami przerobienia starych ciuchów. A 99% z nich pochodzi z lumpeksu.
Dodatkowo, jeżeli dopiero zaczynacie Waszą przygodę z szyciem i DIY, lumpeks będzie dla Was najlepszym źródłem materiałów. W końcu, jeżeli zepsujecie coś, co kosztowało 3 zł nie będzie to bolało aż tak, jak zrujnowanie tkaniny wartej 30zł za metr bieżący, co nie?
Ogrodniczki ze starych jeansów kupionych w lumpeksie.

Już nie wspomnę o tym, jak bardzo Was to kreatywnie zmotywuje! Ja mówiłem już o tym często, bo według mnie, zdecydowanie bardziej ekscytujące jest postanowienie sobie uszycia coś np. tylko i wyłącznie z jednej pary jeansów i wykorzystanie jak największej ilości materiału, niż wykonanie czegoś z gigantycznego kawałka tkaniny, który pozwala Wam na błędy i wycinanie dodatkowych rzeczy w razie problemu. A tutaj trzeba być zaradnym i kreatywnym! 

No to jak, jeszcze czegoś Wam brakuje? Nie zapomnijcie się pochwalić na mojej stronie na facebooku co Wam udało się ostatnio nabyć w second handzie! 

Pamiętajcie również o moim drugim tutorialu - poradniku dot. zakupów w lumpeksie! 


8 komentarzy:

  1. Zgadzam się z Tobą w każdym punkcie. Uwielbiam przeszukiwać lumpeksy i szukać inspiracji do przeróbek, czasem prostych za małe pieniądze.
    Pozdrawiam.
    http://malutkigaj.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z tobą i to bardzo. Nigdy nie zrozumiem ludzi którzy nie kupują w lumpach, toż to same korzyści. Nie wyobrażam sobie dać kilku dych za jedną bluzkę (zwłaszcza że nieraz nawet te kilka złotych w lumpie mi szkoda, mała sknera haha), plus w sieciowkach nigdy nie ma tego co akurat mnie się podoba, a jedna przelotna wizyta w lumpie i zawsze kilka nowych ciuchów wpada do szafy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham lumpeksy więc popieram / moim zdaniem ubrania są o wiele lepszej jakości niż te "szmatki" z sieciówek;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe spostrzeżenia!
    Jeśli ktoś nie lubi lub po prostu nie odnajduje się w lumpeksowych klimatach polecam www.somavintagestore.com - sklep tylko z prawdziwym vintage bardzo dobrej jakości z różnych zakątków świata. Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  5. ja znalazłem w lumpie koszulkę od Armaniego, wygląda jak nówka a warta była około 60 dolców, szalik Hugo Bossa inne, może nie markowe, ale równie cenne perełki!
    Według mnie wstydzenie się lumpeksów jest przejawem 'syndromu biedaka', boimy się, że ktoś pomyśli, że nie mamy kasy a to przecież najgorsza rzecz na świecie ! zastaw się a postaw się... Polska </3

    OdpowiedzUsuń
  6. Kupowanie w lumpeksach to świetna sprawa! Ale trzeba mieć ten zmysł i umieć wyniuchać smaczki, a to nie lada sztuka ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapraszam do obejrzenia ostatniego wpisu na moim blogu gdzie prezentuję jeansowe rozszerzane spodnie typu 'cropped' zakupione w lumpeksie za majątek w postaci 50 gr! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja w lumpeksach najbardziej kocham to, że są nieprzewidywalne. Nigdy nie wiem z czym wyjdę. Ostatnio poszłam tam z zamiarem kupienia jakiegoś rozpinanego czegoś do narzucenia na t-shirt. I nie znalazłam (trudno się mowi). Za to wyszłam z parą jeansow i sweterkiem. Co z tego że mam 10 par spodni? Kolejna też się przyda. Teraz wybieram się po koszule. Pewnie wrócę z bluzką :'D

    OdpowiedzUsuń