jak samemu skrócić zbyt długie spodnie?

Halo halo.
W przeciągu ostatnich dwóch tygodni zjadłem prawie 10 opakowań ciastek. Jak widzicie, ambitnie dążę do swojej plażowej figury. Piłka też na plaży się w końcu przyda. Z drugiej strony jednak, nadal waga leci w dół, więc albo zaszła tu jakaś magia, albo odkryłem dietę cud, w której mój organizm zużywa więcej energii na trawieniu tej całej masy cukru niż go wchłania, albo po prostu mam robaki. W ten uroczy sposób przejdźmy do tematu. Jak zapewne wiecie, nałogowo kupuję ubrania w lumpeksach. To niestety często wiąże się z znajdywaniem ciuchów w rozmiarach kompletnie mijających się z moim. O ile T-shirt XXL (tak, to wciąż nie jest mój rozmiar) można obronić jako oversize, tak np. zbyt długie spodnie już nieszczególnie. Problem ten dotyczyć może jednak nie tylko ubrań z lumpeksu, ale pary spodni, którą np. dostaliście po kimś wyższym albo której długość chcecie po prostu zmienić. Wiele osób, które znam, zazwyczaj albo nie robi z tym nic i pozbywa się spodni, albo zanosi je do krawca. A po co, skoro skracanie spodni to najprostsza przeróbka, którą raz dwa można wykonać samemu? Jak? Już tłumaczę.


zdj. Zak Macro

Co potrzebujemy?
- dowolną parę spodni
- maszynę do szycia
- szpilki
- nożyczki
- żelazko

Zaczynamy z nietkniętą parą spodni. W moim przypadku to jeansy, które znalazłem po ostatnich świętach w lumpie za grosze. Są na mnie trochę luźne, ale z tym przeżyję. Są jednak za to tak długie, że nawet jakbym chodził na palcach, wciąż zostałby mi nadmiar materiału. A samo podwinięcie nie da rady - przez nagromadzoną przy kostkach zrolowaną tkaninę wyglądałbym jakbym nosił na nogach bajgle. A te chętniej nosiłbym w żołądku. Tutorial ten możecie wykorzystać na każdym typie spodni.


Spodnie należy odwrócić na lewą stronę i przymierzyć. Przez przymierzyć, mam na myśli - ułożyć je na nodze, podwinąć nogawki pojedynczo (nie zwijać kilka razy, a raczej zgiąć raz i przesuwać do góry), sprawdzić jak to wygląda na stojąco i jak na siedząco. Potem tylko porównujemy czy obydwie nogawki są równe.

Jak już jesteśmy zadowoleli z efektem, kładziemy najpierw jedną nogawkę na deskę do prasowania. Przez krawędź przebijamy dookoła otworu szpilki. 


A następnie rozwijamy nogawkę. W ten sposób otrzymujemy linię ze szpilek, która wyznacza koniec nogawki, który otrzymamy po jej skróceniu.


Odcinamy koniec nogawki ok. 2-3 cm poniżej linii szpilek. 

jak skrócić samemu spodnie jeansy skracanie przeróbki szycie diy

Najpierw wykonujemy pierwszą zakładkę. W przypadku normalnych spodni ja zazwyczaj wywijam ją na szerokość ok. 0.5 cm. W przypadku grubego jeansu jest to jednak problem, stąd robię ją większą - ok 1-1.5 cm. Można zaprasować żelazkiem. 


Następnie wykonujemy drugą, większą zakładkę. Po pierwszej, półcentymetrowej, drugą robimy znacznie szerszą - 2-3 cm albo i więcej (w tym przypadku to zależy od Was). 


Dla utrwalenia zaprasowujemy żelazkiem. 


A na koniec obszywamy dookoła ściegiem prostym trzymając się jak najbliżej krawędzi wewnętrznej. 



Swoją drogą, praktycznie wszystko, co mam tutaj na sobie pochodzi z lumpeksu. Bluza, koszulka, spodnie i płaszcz. Wszystko za grosze. Jeśli ciekawi Was w jaki sposób ja znajduję takie cuda, wszystko opisałem tutaj. 

jak skrócić spodnie samemu jeansy skracanie szycie diy przeróbki


A za zdjęcia ponownie dziękuję mojemu znajomemu ze szkoły - Zak Macro. Sypnijcie lajkiem. 



13 komentarzy:

  1. A mógłbyś zrobić tutorial o zwężaniu nogawek? A jak już jest na blogu to dać linka bo nie znalazłam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba gdzieś tam na blogu jest, ale brzydki haha. Niedługo powinien być nowy :)

      Usuń
    2. Domysliłem się, niemniej grzecznie jest się zapytać :D

      Usuń
  2. zrobiłesz za zbyt krótkie ale instrukcja przydatna

    http://iamemilias.tumblr.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja mam nietypowe pytanie: czy mozna zdobyć nazwę Twojego snapchata? Bo z Twojego instagrama wynika, że posiadasz tą apkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, mam. Wszędzie w internecie (no, prawie, chyba że ktoś mi kradnie osobowość) znajdziesz mnie pod nickiem radziok :P

      Usuń
  4. Ciekawy blog!
    Dołączam się do promowania DIY i zdobywania perełek w sh :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny tutorial, postaram się z niego skorzystać o ile moje umiejętności na to pozwolą;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Robię to mniej więcej tak samo.... ale dobrze to pokazałeś :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety jak ja dostaję od kogoś spodnie to są za szczupłe, w lumpeksach nie kupuję spodni, bo jestem za chuda i ciężko dopasować, kupuję za to klimatyczne bluzki , no i kiecki. ;D
    Świetna robota. Pozdrawiam. Początkujący nałogowiec ciucholandów.

    http://onlybyme7.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Maszynę do szycia mam zaledwie od miesiąca i niedawno po raz pierwszy w życiu skracałam spodnie. Zrobiłam to bardzo podobnie - dwie zakładki, ścieg prosty. Niestety, moja maszyna utknęła w szwie bocznym. :( W innym poradniku znalazłam informację, aby w tamtym miejscu szyć "ręcznie", tzn. samodzielnie kręcąc kołem ręcznym i tak też zrobiłam. Niestety, igła ledwo przebiła się przez te wszystkie warstwy materiału. Co gorsza, maszyna zupełnie nie chciała przesuwać spodni dalej, przez co ścieg był różnej długości, nawet mimo tego, że maksymalnie podniosłam stopkę (w mojej maszynie jej wysokość jest regulowana). Ledwo wyciągnęłam spodnie z maszyny i w pewnym momencie bałam się, że zepsułam maszynę... Szycie dokończyłam ręcznie, bez maszyny.

    Radku, pomocy - czy znalazłeś się kiedyś w podobnej sytuacji? Czy domyślasz się, co mogłam zrobić źle? Czy to możliwe, że maszyna może nie nadawać się do zwyczajnego skracania spodni...? Ech, w szafie czekają jeszcze dwie pary!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, niestety tak! I dużo osób, z którymi rozmawiałem też ma z tym problem. Jak Twoja maszyna nie daje rady, to chyba pozostaje szyć ręcznie. Przynajmniej ja tak robiłem jak moja nie była w stanie przejść przez grubo złożone tkaniny. Takie życie z maszyną, niestety :/

      Usuń
  9. Po prostu maszyny mają ograniczone możliwości. A czysty dżins bywa gruby i twardy. Najgorsze co można zrobić to szyć w miejscu, aż się nić namota, a jeszcze gorzej, wyciągać na siłę materiał. Można uszkodzić od połamania igły (oj nie raz) do rozregulowania bębenka itd. Stare maszyny bywają lepsze w tej materii, niż automaty. Moja babcia wolała z dżinsem działać właśnie na starym łuczniku nożnym, bo elektryczna nie dawała rady. A ręcznie na grubym doradzam ostrożność, bo łatwo się skaleczyć walcząc z grubym szwem:)

    OdpowiedzUsuń