Tutorial - jak profesjonalnie pozować do zdjęć? Innymi słowy - świętujemy dwa lata bloga!

Starzeję się.
W sobotę, 19 lipca 2012 roku napisałem swój pierwszy tutorial - jak zrobić nadruk na koszulce? Statystyki mi mówio, że po dziś dzień jest to jeden z regularnie czytanych przez Was tutoriali. Szczerze przyznam, iż stworzenie tego miejsca było bardzo impulsywne - po prostu za dużo osób pytało mi się, jak wcześniej wspomniane nadruki tworzyć, a że ja niecierpliwa osoba, tłumaczyć mi się pierdyliard razy nie chciało. Postanowiłem więc napisać raz a (chyba) dobrze. Z tej okazji, mam dla Was post. Bardzo inny. Oczywiście, te wszystkie nudne pierdoły, podsumowania, wielkie zadumanie, etc. też się pojawi ale gdzieśtam na końcu, gdyby komukolwiek się chciało przeczytać. Mając swe ogromne doświadczenie w modelingu i pozowaniu do zdjęć, przedstawię Wam wszystkie tajniki profesjonalnego pozowania dzięki mojej umiejętności świetnego tłumaczenia i nauczania, które poznaliście w pozostałych tutorialach. Uwaga, będzie beka.


Jak wiecie, albo i nie, jestem osobą z ogromnym dystansem do siebie i wszystkiego wokół. Po prostu uważam, że to bardzo ważne. To taka droga do tego, aby nie stać się zarozumiałym starcem w późniejszych latach. Zdecydowanie nie jestem (chyba) jedną z tych blogerek/blogerów, którzy uważają się za wielkie bóstwa, "You can't sit with us", z brodą wysoko, prawie zahaczającą o sufit. Blog jest cudowną rzeczą, dał mi bardzo dużo i twierdzę, iż była to jedna z moich najlepszych decyzji. Ale tej, blogerzy, prowadzenie bloga to nie śmiercionośna choroba czy pracy w kopalni węgla - po prostu nudzi nam się w domu i łudzimy się, że kogokolwiek w internecie interesuje to, co robimy ze swym życiem (w skrócie). Dystans do siebie - właśnie, mam wrażenie, że wielu (szczególnie modowo) blogującym troszkę tego brakuje.

Wiele osób nie raz komentowało, mówiło mi, zaznaczało, że mam bardzo ciekawy sposób pisania, 'lekkie pióro', a przede wszystkim - moje posty są zawsze z dystansem. Zazwyczaj staram się trzymać swoje wpisy w klimacie lekko humorystycznym. Fakt, uczymy się tutaj, przerabiać, szyć, tworzyć, ale przecież nie trzeba wprowadzać przy tym poważnej atmosfery? Jestem taką osobą, że możecie spokojnie napisać do mnie maila, wiadomość na facebooku czy komentarz i nie ma dla mnie problemu, aby odpisał. Zupełnie inaczej jest w przypadku wielu innych osób z 'branży', którym rzadko kiedy chce się kontaktować z 'plebsem'. No halo.

Chcąc lekko sparodiować klimat powszechny na wielu blogach, wszechobecne zarozumialstwo, egoizm oraz samouwielbienie, jałowe teksty i wierząc w swój talent do modelingu, stworzyłem ten właśnie post. Choć, nie da się ukryć, jest to również trochę parodia moich tutoriali, tego języka i wielkiej nauki płynącej z bloga. Innymi słowy - jest to po prostu zbiór wszystkich zdjęć, które nie wyszły, które się wycięło i na których, cóż, wyglądam tragicznie. To dla Was - w nagrodę za prawie rok oglądania tutaj mojej twarzy. Pośmiejcie się. I mam taką szczerą nadzieję, że nie trafię ZNOWU na bekę z szafiarek, wiochę, niemodne polki, faszyn from raszyn, etc. Uwierzcie mi, rzadko kiedy tutaj jest cokolwiek na poważnie, a dziś, w szczególności.

Nauczę Was jak profesjonalnie pozować do zdjęć!

Jak ukazywać emocje?
Emocje to najważniejsza część zdjęć. Ludzie zazwyczaj się na nich uśmiechają, bo fakt, to jedna z ważniejszych emocji. Ale my, jako artyści, możemy i powinniśmy pozwolić sobie na ukazanie ich wszystkich w całej ich krasie. Zacznijmy więc od klasycznego uśmiechu.

swoją drogą, ta stylówa? błagam

Radość z tworzenia.


Najważniejszą emocją według mnie jest jednak złość. Ona ukazuje wszystkie walory naszej twarzy i jej mięśnie w najpiękniejszy sposób.








Kolejną z ważnych emocji jest skromność. Choć oczywiste dla nas, iż jesteśmy piękni i nieskazitelni, wciąż chcemy oszukać przekonać miliony fanów, że nadal jesteśmy skromni. Tą łatwo uzyskać za pomocą dłoni i dotykania siebie przy bardzo szczerym i naturalnym uśmiechu. Zainspirowane memem 'Oh, stop it you!'.



Bardzo ważne jest również zdziwienie. Uczucie to szczególnie przydaje się i często wykorzystywane jest podczas zdjęć z zaskoczenia (o tej technice poniżej). Istnieje wiele metod pomagających nam w wyrażeniu tejże emocji, w niektórych można pomóc sobie różnymi częściami ciała, np. ręką.


Albo obiema:


Wbrew obiegowej opinii, każdy stan i uczucie jest dobre i nadaje się na zdjęcia. Jedne z najbardziej artystycznych fot powstają w stanie nietrzeźwym.


Jak kusić na zdjęciach?
Dobre zdjęcie poza emocjami i mimiką powinno również ukazać seksapil. Zależy nam na tym, aby wyglądać seksownie i uwodzicielsko, ale zdecydowanie nie 'porn' (za mentorką Mirandą Sings). 

Jednym z lepszych sposobów jest używanie ręki również w tej metodzie, poza ukazaniem skromności. Dotykanie siebie może sugerować chęć bycia dotykanym, co prowadzi do okazania pożądania oczywistej czynności. 


Magicznym trikiem jest dotykanie ścian każdego formatu. W ten sposób ukażemy, że poza byciem dotykanym, my również chcemy dotykać. 


Jeżeli jednak nie posiadamy w okolicy żadnej ściany, a tym bardziej nie chcemy dotykać samych siebie, równie dobrze możemy pokazać chęć oczekiwania. Jest to trik doskonale znany pannom oczekującym na przystojnych marynarzy wracających.... skądśtam, my również możemy udać, iż poszukujemy i oczekujemy na naszego księcia/księżniczkę.


Równie dobrze pożądanie pokazać możemy całym ciałem. Np. przedstawiając swą zmysłowość wyginając się... zmysłowo.


Jak zdobyć uwagę?
Jeżeli nadal brzmią nam w głowie słowa Joanny Krupy "sława, pieniądze i wielka kariera", jedynym sposobem aby do tego dotrzeć są kontrowersje. Wszystkie wielkie gwiazdy posługują się prowokacjami aby odnieść sukces, więc musimy się od nich uczyć. Osobiście, jako również postać znana się nimi posługuję. Poniżej przedstawiam moje ulubione.

Szczególnie popularne ostatnio jest stylizowanie się na Miley Cyrus. Jeśli język rzuca się w oczy, jest szansa, że my wkrótce też będziemy, co prowadzi nas do błyskawicznej sławy.


Najłatwiejszym sposobem jednak jest pokazywanie nieuprzejmych znaków albo po prostu - dopuszczanie się czynności na krawędzi prawa. Starajcie się jednak nie kierować swoich działań ku danej osobie, bowiem to może się boleśnie skończyć, a raczej udawajcie przed aparatem, że tak właśnie robicie. W ten sposób nie oszukujecie, a jesteście po prostu świetnymi aktorami (jak ja).



Od czasu do czasu warto ryzykować ze skrajnymi prowokacjami - np. szokującymi technikami zdobycia uwagi. Jedną z moich ulubionych jest bardzo kontrowersyjny kanibalizm, który na wielu zdjęciach stosuję na samym sobie. Kanibalizm, to nic innego jak spożywanie człowieka, w moim przypadku - samego siebie. 


Jak pracować z częściami ciała?
Oczywiste jest, iż największym problemem podczas pozowania jest nadmiar części ciała. Najbardziej profesjonalne modelki i modele mają już opanowane metody ich chowania bądź wykorzystywania podczas sesji zdjęciowych. Chcąc pokazać swą gibkość i elastyczność możemy wykorzystać swe nogi.




Równie ważną częścią ciała są oczy. Mimo tego, iż krąży mit, jakoby zamykanie oczu na zdjęciach źle wyglądało, warto czasem się nimi pobawić. Różne opcje ukazują inne przesłania. Jako artyści powinniśmy czasem pokazywać inne idee, stąd też nie możemy ograniczać się do jednej - w tym wypadku, oczu otwartych.



Dokładnie tak samo jest ze szczęką. Czasami bowiem chcemy pokazać piękny uśmiech i pełne uzębienie niczym u dentysty na fotelu, raz na jakiś czas jednak zależy nam na skromnym efekcie braku zębów. Każdy lubi co innego.



Najważniejszą częścią ciała są jednak chyba ręce. Z nimi można zrobić bardzo dużo - od wyszczuplenia sylwetki, aż po ukazywanie swych walorów.



Jak tworzyć zdjęcia w ruchu?

Jako profesjonalni artyści pokusimy się również o tę technikę, która zakłada wykonywanie zdjęć w ruchu. W tym wypadku niezwykle ważne jest zgranie się nas - modeli wraz z aparatem/fotografem, aby ten uchwycił zdjęcie w idealnym momencie. Najlepsze pomysły to np. artystyczne skoki.



Jeśli chcemy ukazać wrażliwość na swych zdjęciach, warto przemyśleć uchwycenie tańca, a w szczególności profesjonalnego baletu. Jest to bardzo artystyczny pomysł na zdjęcia w ruchu.


Bardzo efektownie wyglądają takie zdjęcia zrobione w centrum miasta. Jak wiadomo, wielkie miasta nigdy nie śpią, co zapewnia nam masę ruchu do fotografowania. Dobrym pomysłem jest wtopienie się w tłum przechodniów będących w ciągłym biegu.



Jak współpracować z fotografem?

Najlepsze zdjęcia są oczywiście z zaskoczenia. Choć jesteśmy świetnymi aktorami i znakomicie potrafimy odegrać ustawioną scenkę przed aparatem, to wciąż pozwólmy sobie na mały dreszczyk emocji i pójdźmy na żywioł. W ten sposób fotograf będzie w stanie uchwycić jeszcze piękniejszą  esencję naszego piękna. 


Np. w trakcie spaceru.


Podczas rozmowy...


Ucieczki.


Czyste piękno.


Jeżeli fotograf nie wykonuje swojej pracy tak, jak powinien, a Wy wychodzicie na zdjęciach źle (co jest jego oczywista winą) nie bójcie się na niego nakrzyczeć. Kilka gróźb, wymachiwanie ręką i nieprzyjemne spojrzenie powinny załatwić sprawę i przywrócić go do porządku.


Gdzie robić zdjęcia?

Najlepszym tłem dla artystycznych i profesjonalnych zdjęć jest naturalne tło. Stąd też, jeśli zależy Wam na światowej karierze polecam wybrać się na łono natury.


 Równie fajnie zaprezentować się możemy w otoczeniu bardziej zurbanizowanym. W moim wypadku jest to akurat otoczenie kraty więziennej.


Normalni ludzie z okazji rocznicy robią konkursy na fanpage'u. Ja? Cóż.

Bo tak szczerze, jestem w stanie wymienić wiele blogów, które faktycznie mają jakieś przesłanie i prowadzone są przez ludzi z pasją dla pasji, a nie dla współpracy. Jednak załamuje mnie fakt, że hasło 'bloger' od razu wywołuje wizję szafiarki. Bo, lesbihonest a propos szafiarek, ale ubranie czarnych spodni i białej koszulki do zdjęć na bloga nie spowoduje nagle, że już wygrałeś życie. Łał, też tak umiem. I wiecie, nie jestem raczej typem hejtera, staram się trzymać z dala od plotek i ludzi plotkujących, nie mam w zwyczaju wytykać palcami tych, którzy według mnie może niekoniecznie zasłużyli na to, co jednak mają... no ale halo!  Jakoś w sumie, ostatnio trochę mało pojmuję sens blogów modowych.

Jak już się mamy tak rozliczać (jezus, za niedługo sam będę musiał się rozliczać), to mi stworzenie tutorialu akurat zajmuje troszkę czasu. Pomijając wymyślanie, szukanie materiałów, dość czasochłonne jest tworzenie czegoś przy ciągłej konieczności fotografowania każdego etapu (szczególnie, gdy brakuje 3 ręki, ah, ja, niepełnosprawny). Już nie wspominając o wybraniu się na zdjęcia, a potem opisywaniu wszystkiego dokładnie. Bardzo dużo moich postów ma od 1 000 do 4 000 słów. To prawie mój esej maturalny! Ale nadal to jednak robiłem, w braku czasu i jego nadmiarze. Lubię to, to co, mam się użalać, że los blogerki ciężki? No nie! Uwielbiam to zajęcie, sprawia mi wiele przyjemności, a szczególnie wtedy - gdy dostaję odzew z Waszej strony.

Przez ostatni rok:

- odwiedziliście mojego bloga 220 798 razy

- napisaliście 753 komentarzy (nie licząc spamu!)

- ja stworzyłem 66 posty, a głównie tutoriale (ten będzie kolejnym)

- 132 osoby zaobserwowały mojego bloga 

- i 1 100 osób polubiło go na FaceBooku

- miałem przyjemność występować w video tutorialach na rzecz Kafeteria.tv

- gościłem na/pisałem sprawozdanie z Festiwalu Sztuki i Przedmiotów Artystycznych oraz Kramberry

- miałem okazję stylizować koncert w mojej szkole muzycznej Yamaha

- dorobiłem się własnej domeny bloga 

- zorganizowałem swój pierwszy pokaz mody

- dwa razy pojawiłem się w gazecie (tu i tu)

- i przy okazji na wielu serwisach, stronach i blogach (więcej tutaj)

- miałem ponownie okazję być promowanym przez polską DaWandę

- na której swoją drogą pojawił się mój własny butik 

- kilkukrotnie poprowadziłem swoje warsztaty w bydgoskiej Strefie

- nawiązałem współpracę z firmami takimi jak Brylove, Inwazja Koloru, AleKrawaty i inne (a znacznie więcej w najbliższej przyszłości)

A ja sam spełniłem ogromną ilość swoich marzeń. M.in. nagrałem swoje demo, zdałem maturę, i takie tam. No i tutaj wreszcie oficjalnie mogę ogłosić - dostałem się na studia. Kolejny z moich życiowych celów - 'design for the stage' na Royal Central School of Speech and Drama w Londynie.

Mimo tego, że nie mam pojęcia gdzie będę za miesiąc, dwa, że moda nie dokońca jest moją największą pasją... Bez względu na to, jak potoczy się moje życie, i co się ze mną stanie - blog nadal będzie jego częścią, w przeciwieństwie do innych - nigdy w życiu nie mam zamiaru się poddać, a przede wszystkim - zapominać o swoich marzeniach. Więc, będę robił co tylko możliwe, aby dodawać jeszcze lepsze tutoriale, jeszcze lepsze zdjęcia i jeszcze lepsze notki. O ile mój mózg na to pozwoli. 

Chciałbym swoją drogą podziękować wszystkim, którzy mnie w międzyczasie wspierali, pomagali, etc. Przede wszystkim mojej najlepszej przyjaciółce Klaudii - która nie dość, że regularnie robiła mi zdjęcia, znosiła mą obecność, to jeszcze towarzyszyła podczas tworzenia 90% obecnych tutaj rzeczy. Ty to też kobieto nie masz co robić, tylko mi się na podłodze w kuchni rozkładasz.

Więc ja powtórzę raz jeszcze, tak dla pewności:
To naprawdę nie jest na serio.
No, może poza podsumowaniem!


21 komentarzy:

  1. pierwsze zdjęcie jest przeuroczo słodkie!!! <3 xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny jesteś i dobrze piszesz! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Radek, leżę! :D
    Ale przede wszystkim gratuluję, jeśli nie celem w samym sobie, moda może być pomocnym środkiem w docieraniu do celu (o ile dobrze go odczytuję), no i Londyn - będzie super :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystkiego oraz najlepszego z okazji urodzin! ;)
    Trzymam za Ciebie kciuki rękami i nogami :)
    PS. Zdjęcie w locie the best!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahhaahahahaahaahhahhahahahhah zgadzam się xd gratuluję ogromnego dystansu do siebie i odwagi opublikowania tych zdjęć w internecie xd
      Dzięki twoim tutorialom i ogólnie czytaniu twojego bloga zaczęłam szyć WIELKIE DZIĘKI BO TO STAŁO SIĘ MOJĄ PASJĄ!
      Gdybym przez czysty przypadek nie wpadła na twojego bloga (właśnie przez wpis o nadruku na koszulce :P) to raczej dalej odkładałabym moje pomysły bo "może kiedyś zrealizuje "
      Powodzenia w wielkim Londynie :P

      Usuń
    2. Dołączam się do przedmówcy :)
      Również dzięki Tobie zaczęłam szyć i tworzyć własne ubrania, co też stało się moim hobby.
      I także życzę C powodzenia w Londynie ;)

      Usuń
  5. Post mega:D:D

    No to oficjalnie gratuluję dostania się na studia! Życzę Ci samych sukcesów, nie zatracenia siebie, żeby szło gładko!
    Oczywiście gratuluję również drugiej rocznicy bloga, to już coś - liczby mówią same za siebie :)

    Serdecznie pozdrawiam i trzymam kciuki za karierę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. najlepszego ;d
    mozesz polecic jakies bydgoskie sh ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jednak nie odpowiadasz chyba na wszystkie komentarze..

      Usuń
    2. Odpowiadam, tylko czasem z lekkim opóźnieniem :P Ja najczęściej bywam w London Look i chyba "Alladyn" (na przeciwko) - obydwa na Gdańskiej (bodajże 74).

      Usuń
    3. dzieki ;D

      Usuń
  7. Masz śliczny uśmiech. :3

    OdpowiedzUsuń
  8. no ja Cie po prostu kocham!jestes jak terapia na nudę,gratuluje studiów i rocznicy bloga,i powodzenia w Londynie!aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie o tym zapomniałam napisać XDDDDDDD

      Usuń
  9. Umarlam ♥ dawno sie tak nie uśmiałam ;-) super piszesz. Gratuluję dostania sie na studia ! Dodaje do obserwowanych. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. You made my evening! :D Nieźle się uśmiałam, dzięki :) Oczywiście również trzymam kciuki za Londyn...P.s Nie myślałeś, żeby zgłosić się do Project Runway? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałem, już mi wiele osób o tym mówiło, ale to kompletnie nie moja bajka :P

      Usuń
  11. ahhh te uczucia na zdjęciach XD porządnie się uśmiałam ;) super piszesz , uwielbiam czytać twojego bloga (nic dziwnego jest świetny) gratuluję dostania się na studia i wytrwałości w prowadzeniu bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  12. powiedz mi skąd bierzesz te wszystkie wzory, wykroje krawieckie żeby uszyć spodnie albo bluzkę od podstaw ? :P

    OdpowiedzUsuń
  13. zastosuję Twoje rady w trakcie pozowania z paczłorkami. Tylko jak ja zapozuję złóść? ha mam wyzwanie.

    OdpowiedzUsuń