jak kupować i znaleźć coś ciekawego w lumpeksie / second hand?

Bo ja robię to zdecydowanie za często. 
Jestem stałym bywalcem lumpeksów. I tak, jak gdy byłem dzieckiem, uważałem to za coś... mało apetycznego i dziwnego, tak teraz regularnie odwiedzam sklepy typu second hand. Wielu moich znajomych zawsze wypytuje mnie o moje ulubione sklepy, o to, jak szukać ubrań, czy są jakieś hacki, tricki, etc. Nawet pomimo tego, że ulubiony sposób robienia zakupów to oczywiście bardzo indywidualna sprawa, tym bardziej w tak specyficznym miejscu, to jednak po wielu latach jestem w stanie stwierdzić, iż jest trochę uniwersalnych prawd. Całość podzielona została przeze mnie na różne części dot. tego jak przeglądać ubrania, co ze sobą zabrać i czego nie kupować. Wszystko co chciałbyś wiedzieć o odnoszeniu sukcesów w lumpowych łowach zebrane w jednym miejscu!


Dlaczego warto kupować w lumpeksie?

Na ten temat to ja mogę gadać w nieskończoność! Jeśli naprawdę nie możecie przekonać się do zakupów w miejscach z odzieżą używaną, ta lista miliona powodów, dla których warto to robić, powinna Was przekonać! 

Co można kupić w sklepach second hand?

Jeżeli z jakiegoś powodu potrzebujesz przykładowo zwykłej białej koszulki, albo najprostszej, gładkiej, szarej bluzy - to jaki jest sens wydawania kilkudziesięciu złotych w sieciówce? Nawet jeśli nie zależy Ci na stałych odwiedzinach w lumpie, ale potrzebujesz kilku gładkich, najzwyklejszych ubrań - warto zawitać do lumpeksu. 30 zł a 3 zł za zwykły t-shirt, to robi różnicę prawda?

bluza Fruit of the Loom - 3 zł

Lumpeks to według mnie również królestwo jeansu. Jeżeli pragniecie kupić kurtkę jeansową czy po prostu jeansy, nie ma chyba lepszego miejsca. Oczywiście, możecie wydać kilkaset złotych na lepszą parę z jakiegoś sieciowego sklepu. Ale równie dobrze możecie mieć świetną parę Levisów, Wranglerów czy Lee za kilka złotych. Uwierzcie mi, co jak co, ale te 3 marki są najczęściej spotykane w lumpie, a przy tym - najlepsze i najbardziej wartościowe.

Mówiąc o tym, każdy z nas słyszał o markowych łowach. Bo lumpy, to też markowa odzież. Najbardziej markowe ubrania z mojej szafy pochodzą właśnie... z second handu. I można tu wspomnieć o markach sportowych - pełno jest Nike, Pumy, Reeboka i Adidasa. To jedno, ale w lumpach najwięcej jest ubrań z zagranicznych sieci - GAP, River Island, TOPSHOP, Marks & Spencer, Hugo Boss, Esprit, Guess. i tak dalej, i tak dalej. Ale jak się chce, to można znaleźć nawet większe cuda - Lacoste, Chanel, Dolce & Gabbana, Burberry. Wszystko za kilka, kilkanaście złotych.

Ale i tutaj trzeba uważać. Szczególnie w Polsce, gdzie część zagranicznych sieci nie ma swoich sklepów, wiele zachłannych sprzedawczyń w lumpeksach stara się dorobić na niewiedzy klientów. Ja sam po przyjeździe do Wielkiej Brytanii doznałem szoku. Przede wszystkim - Primark (a tym samym Atmosphere i Cedarwood State, które są jego liniami ubrań) nie jest odzieżą drogą czy wysokiej jakości. Wręcz przeciwnie, jest to po prostu hiper tani supermarket ciuchowy z ubraniami za kilka funtów. Podobnie F&F, George, Tu Clothing, które są sprzedawane w zwyczajnych hipermarketach takich jak Tesco, Asda i Sainsbury's. Marks & Spencer podobnie, ale jest jednak droższe i ciut lepszej jakości. Więc, ten tego, nie dajcie sobie wciskać kitu. 

Marki markami, ale ja cenię second handy za to, że to przede wszystkim ubrania oryginalne. Oryginalne w takim sensie, że niespotykane nigdzie indziej. Albo innymi słowy - odzież dziwna. Poza tym, że kupujecie tanio, kupujecie także unikatowe rzeczy. Oczywiście, jak mówiłem wcześniej, łatwo znaleźć tam proste ubrania typu basic, ale równie łatwo jest się obłowić w najrzadziej spotykane okazy. Lubujecie się w ubraniach vintage, stylu retro? Lump wydaje mi się w takim wypadku obowiązkowym miejscem odwiedzin. Jest to głównie spowodowane tym, że ubrania, które trafiają do lumpa, mają już trochę lat. Pochodzą często z okresu lat 70-80 i 90. Równie często spotkać można ciuchy nadal aktualne, co i te, które pamiętać mogą młodość naszych babć. 

płaszcz - 7zł, spodnie jeansowe - 3zł, bluza z kapturem - 6 zł

Jakie miejsca wybierać i czym się od siebie różnią?
Ile pomysłów tyle typów lumpeksów. Coraz częściej pojawiają się sklepy z odzieżą vintage, tzw. vintage shopy - oferujące odzież posegregowaną, wypraną i pachnącą. Po wejściu czujecie się raczej jak w małym sklepie z oryginalną odzieżą, aniżeli w lumpie. To niestety również wiąże się z większymi cenami. Ja sam w takim pracuję (Londyńska sieć Rokit). 

Część sklepów second hand sprzedaje ubrania już wcześniej wycenione. Ma to swoje wady i zalety. Właściciele często zwracają uwagę na unikatowość danego ciucha i potrafią wycenić dwie podobne rzeczy zupełnie różnie tylko ze względu na to, iż jedno jest obiektywnie ładniejsze od drugiego. Lepiej jest stąd zazwyczaj unikać lumpeksów z odzieżą metkowaną, gdzie każde ubranie wyceniane jest osobno.   

W niektórych przypadkach jednak system ten ma swoje zalety. Najlepiej według mnie jest wtedy, gdy zamiast metkować każdy ciuch, sklep narzuca po prostu pewne przedziały cenowe, np. "dorośli - 3zł, kurtki - 6zł". Z jednej strony, fakt, ubrania już wycenione. Z drugiej jednak, możecie kupić przykładowo kurtkę za kilka złotych, bez względu na jej wagę i wyjątkowe piękno. 

Równie ciekawym rozwiązaniem są lumpeksy z odzieżą na wagę. W tym wypadku jednak lepiej jest pozwolić sobie na już większe zakupy za jednym zamachem. Podczas gdy np. pojedyncza koszulka kosztować będzie jakieś 10 zł, nie brzmi to tak zachęcająco. Jeśli dozbierasz ubrań do jednego kilograma, to choć zapłacisz może 50zł, to i tak będziesz już mieć cały kosz ciuchów. Wycenianie wagowe jest super, jeśli kupujecie coś lekkiego - firanę? koszulę? zwiewną sukienkę? Jeśli chcecie akurat zakupić kurtkę skórzaną lub parę spodni, nie będzie to dobry interes. Materiały te są bardzo ciężkie, co przekłada się na znacznie wyższą cenę (czasem wyższą, niż gdy metkowane!). 

Abstrahując od sposobu wyceny, gdzie znajdziemy najbardziej unikatowe rzeczy? Może Was to zdziwić, ale najbardziej bogate w świetne ciuchy są te najgorzej śmierdzące, ukryte głęboko wewnątrz kamienic, wąskich uliczek, zapomniane, brzydkie i trącące grzybem lumpy. Dlaczego? Bo 90% ludzi odrzuca wszystko co wymieniłem i nigdy takiego lumpeksu nie odwiedzają. Warto więc zatkać nos, zebrać się do kupy (idealnie dobrane słownictwo) i przebrnąć przez skotłowane ubrania. 

Co więcej - nie ma chyba czegoś takiego jak dobry lumpeks. Jest po prostu dobra dostawa. 

koszula Versace - 5zł, spodnie jeansowe - 9 zł


Kiedy wybrać się do lumpeksu?
Według mnie, najważniejsze są dwie daty - nowa dostawa i wyprzedaż w ostatni dzień. W dzień dostawy często spotkać można się z dość dużymi cenami (szczególnie w przypadku sklepów z odzieżą na wagę), jednakże jest to moment, w którym sklep obfituje w najwięcej ubrań. Ale pamiętajcie, że lumpeks warto jest odwiedzić w każdym dniu tygodnia. To, że w dniu dostawy najwięcej jest ubrań, nie zmienia faktu, że wiele ludzi nie dostrzega ciekawych ubrań i wybiera te najzwyklejsze - najnudniejsze. Ja niejednokrotnie miałem okazję wyjść z całą torbą świetnych znalezisk w przeddzień dostawy - wyprzedaż starego towaru. 

Wiele osób, które znam, myślą, iż najowocniejszych zakupów dokonają wtedy, gdy wybiorą się na lumpowe łowy - tj. jeden dzień przeznaczony na wizytę we wszystkich okolicznych second handach. Czy to dobry pomysł? Pomysł ciekawy, ale na dłuższą metę mało praktyczny. Najlepiej jest stworzyć sobie pewną indywidualną mapę kilku ulubionych lumpeksów i odwiedzać akurat kiedy będzie nam po drodze. Ja np. miałem sklep, do którego szedłem wracając ze szkoły, w innym lumpeksie byłem zawsze przy okazji zakupów w mieście, a inny odwiedzałem jadąc na zajęcia wokalne. 

Pojedyncze, wielkie odwiedziny lumpeksu to być może fajna zabawa,  aczkolwiek nie ma żadnej pewności, że akurat dostawa dopisze i towar będzie ciekawy. Poza tym, wbrew pozorom, naprawdę w second handzie można dostać to, co zaplanujecie, a nie tylko dokonywać impulsywnych zakupów.  Jednak, jedynie odwiedzając lumpeks regularnie jest szansa, że w końcu traficie na to, czego potrzebujecie. I wcale nie potrzeba na to poświęcać całego dnia. Jeśli wizytę w lumpeksie zsynchronizujecie z codziennymi obowiązkami, jak pisałem wcześniej, to wystarczy kilkanaście minut pomiędzy zajęciami, a może akurat coś się uda znaleźć! 

Jeżeli jest gorąco - odpuść sobie. W środku jest pewnie jeszcze bardziej duszno, tłoczno, a od przewracania ciuchów będziesz się gotować. Pada deszcz? Daruj, parasol to niepotrzebny nadbagaż. Zimą również warto zrobić sobie przerwę. Jest to okres gdy ubieramy się jak tylko grubo się da, od przeglądania ubrań z pewnością się zgrzejemy, a to mało przyjemne uczucie, gdy na ciele tyle warstw. 

czarne spodnie H&M - 9zł, bluza - 3zł

Jak przygotować się do zakupów?
Kto choć raz był w lumpeksie to wie, że ani trochę nie przypomina to zwyczajnego kupowania ubrań.  Jest masa ludzi, tłok, ubrania skotłowane a w dodatku śmierdzi. Bardzo. Z doświadczenia wiem, iż warto jest zabrać pewne rzeczy, a niektórych nie targać ze sobą.

Weź ze sobą plecak lub torbę, która nie będzie Ci spadać z ramienia. Najważniejsze aby mieć obydwie ręce wolne na swobodne przeglądanie ubrań i noszenie koszyka. Dodatkowo warto jest mieć torbę bawełnianą lub inną wielokrotnego użytku na Wasze zakupy. Reklamówka foliowa to dodatkowy koszt a i po co zanieczyszczać środowisko? ;)

Pamiętaj aby ubrać się jak tylko wygodnie się da. Odpuść sobie lumpowe łowy kiedy akurat masz na sobie np. niewygodną marynarkę, krępującą ruchy koszulę czy inną, irytującą część garderoby. Jak wcześniej - chodzi o to, aby nic nie odwracało Twojej uwagi, nie powodowało dyskomfortu i po prostu - wkurzało. Pozbądź się również wszelkiego nadbagażu - dodatkowe torby, akcesoria czy jak wspomniane - parasol, tylko utrudnią przeglądanie. 

W lumpeksach niestety poziom czystości pozostawia wiele do życzenia. Według mnie żel antybakteryjny jest więc nieodłączną część Twego wyposażenia podczas wizyt w lumpeksie. Tym bardziej, jeśli odwiedzasz lumpeks akurat po drodze albo pomiędzy innymi zajęciami, czy np. jedzeniem. 

Przy sobie warto jest mieć także miarę (metr krawiecki albo zwijaną). Ponadto, dobrze jest znać lub spisać sobie (choćby na telefonie) swoje wymiary. Nie sugeruj się metkami, bo rozmiar M może być dowolnie interpretowany przez najróżniejszych producentów. Co więcej - przymierzalnie w lumpach (o ile w ogóle są) również nie zachęcają do skorzystania z nich. Dlatego też wystarczy między innymi talia, pas, klatka, udo, długość rękawa i co Wam do głowy przyjdzie. Znacznie ułatwi Wam to znalezienie odpowiedniego rozmiaru bez konieczności przymierzania.

jeansowa katana - 7zł, biała koszulka - 3zł

W jaki sposób najlepiej szukać i przeglądać ubrania?
Bardzo dużo ludzi popełnia pewien błąd. Taka osoba po wejściu do lumpeksu jest oszołomiona ilością lumpów i już na starcie się poddaje, stwierdza, że nie da rady. Podchodzi może w kilka miejsc, trąci kilka ubrań, zniesmaczy się i wyjdzie. Jak mówiłem, tak się nie da. Z drugiej strony, wcale nie trzeba też dokładnie skanować każdego pojedynczego ubrania z każdej możliwej strony. Bo to strata czasu, no i - komu by się chciało?

Przede wszystkim pamiętaj - chcesz coś znaleźć? Zatkaj nos, zapomnij na chwilę o swoim poczuciu estetyki i przeżyj jakimś cudem te kilka chwil. Żeby trafić na coś ciekawego nie wystarczy z góry spojrzeć na regał i ledwo obczaić wzrokiem. Według mnie najlepszą metodą jest szybkie przerzucanie i przesuwanie się - koszulka za koszulką, spodnie za spodniami. Coś się rzuci w oczy? Zwolnij, spójrz dokładniej. Później oczywiście rozmiar, jakieś cechy szczególne a na sam koniec - sprawdź ewentualne uszkodzenia, przebarwienia i plamy. Taka metoda pozwoli na przejrzenie całego sklepu w kilkanaście minut, a jednak - nic nie ucieknie Waszej uwadze. 

Niektórzy równie błędnie oglądają tylko wybrane działy. 3 razy nie. Nigdy nie wiesz, gdzie znajdzie się coś ciekawego. A to z kilku powodów: Ludzie często źle odkładają ubrania, które nagle przestaną ich interesować. Inni specjalnie chowają coś w dziwnym miejscu aby wrócić w tańszy dzień i kupić swą zdobycz. Ale przede wszystkim - na każdym dziale jest coś ciekawego. Choć dział dziecięcy może być dla Ciebie ostatnim miejscem, w którym byś się widział, to jednak może znaleźć się tam kamizelka dziecięca, ale w rozmiarze XXXL i stąd - dobra nawet na dorosłego mężczyznę. Jako dziewczyna np. zajrzyj na dział męski - zwykły t-shirt czy bluza to przecież rzecz na tyle unisexowa, że płeć i podział ubrań nie ma tutaj znaczenia.

Jest jeszcze jedna rzecz - nawet jeżeli dane ubranie Ci się nie podoba, jest za małe, za duże lub kompletnie nie pasuje z innego powodu - weź. Chociażby dla tkaniny. Ja sam przeglądam cały sklep, bo nawet jeśli akurat nie potrzebuję pościeli albo nieszczególnie pragnę wciskać się w spódnicę czy damską bluzeczkę... to może właśnie znajdę coś wykonanego z świetnego materiału, który później wykorzystam na inny projekt. W moich tutorialach aż kipi od takich pomysłów. Koszulka bez rękawków ze starej spódnicy. Spódniczka ze starej pościeli. Plecak z prześcieradła. Kosmetyczka ze spodni. Wszystko można przerobić.

kamizelka z kurtki Levi's - 12 zł, spódniczka z pościeli - 3 zł

Z jakim podejściem odwiedzać lumpeks?
Podobnie jak w wielu innych dziedzinach życia, wiele osób gubi nie brak umiejętności szukania w lumpie, brak pieniędzy ale po prostu - złe podejście (radziok i blog filozoficzny). Nie idź do lumpeksu z myślą, że nic nie znajdziesz. Bo faktycznie, pewnie nic nie znajdziesz. Z drugiej strony, nie ekscytuj się także na konkretną rzecz. Jak mówiłem wcześniej, można planować zakupy w lumpeksie jak w normalnej sieciówce, jednak w tym przypadku, poszukiwania mogą potrwać dłuższą chwilę. 

Kolejna rzecz to cena. Swego czasu znałem trochę osób, które narzekały na cenę dosłownie każdej możliwej rzeczy. Pamiętaj, jesteś w lumpeksie - tu i tak ubrania są już niewiarygodnie tanie, nie przesadzaj. 10 zł za parę markowych jeansów to nie powód do targowania się. Tym bardziej, jeśli w normalnej sieciówce bez problemu wydajesz kilkaset złotych na ubrania znacznie gorszej jakości. Warto przemyśleć.

Lubią się też ludzie czepiać stanu rzeczy znalezionych w lumpeksie. Znam przypadki wręcz obsesyjnego szukania dziury w (całym) konkretnym ciuchu. Próby zlokalizowania możliwej plamy czy uszkodzenia. A nawet jeśli? Ja często nie zwracam na to szczególnej uwagi. Wynika to z faktu, że  jeśli znajdę małe przetarcie lub zabrudzenie, to nie ma dla mnie (i dla Was też) najmniejszego problemu w przerobieniu tego ciucha w taki sposób, że wada magicznie zniknie. Ubranie jest pokulkowane, zmechacone? Cóż, to normalne, bardzo dużo ubrań, które kupiłeś nowe w sklepie i nosiłeś kilka razy też ma już kulki na powierzchni. Maszynka do golenia lub to coś do usuwania zmechaceń za kilka złotych tak czy siak się przyda w domu. Co jeszcze - bardzo, bardzo często nawet jeśli ubranie z lumpeksu może wydawać się w kilku miejscach brudne, pamiętaj, że niejednokrotnie to tylko lekkie poplamienie, które załatwi jeden cykl prania. 

Właśnie, pranie. To nieodłączna część zakupów w lumpeksie. Musisz być świadom, że po przyniesieniu do domu ciuchów ze sklepu second hand, najlepiej od razu je wrzucić do pralki na dłuższy program. Pozbędzie się to jakichkolwiek plam i nieprzyjemnego zapachu. No, cóż, w końcu po to się pierze ubrania, żadne wielkie odkrycie. 


czarne spodnie - 3, biała koszulka - 6 zł

Czego nie kupować w second handzie?
Lumpeks ma również swoje wady. Nie można, a przynajmniej chyba nie powinno się tam kupować wszystkiego. Osobiście nie ryzykowałbym w kupowanie rzeczy dość intymnych jak - bielizna, staniki, skarpety. Tak samo chyba z czapkami i rękawiczkami. Jeśli chodzi o buty - to zależy od lumpeksu i ich stanu. W niektórych (lepszej jakości) znaleźć można wręcz nowe, zadbane obuwie. W innych zaś są to zmiętolone i zniszczone, stare, zużyte buciory. 

A teraz idźcie i kupujcie z tego wszyscy! 

zdj. Zak Macro

33 komentarze:

  1. Świetny wpis :) Idealnie oddałeś w nim klimat "lumpeksów" oraz jego wszelkie pozytywy, pomijając małe niedogodności. Bądźmy kreatywni :D Osobiście mam ulubioną hurtownie odzieży używanej, gdzie co 2 tygodnie jest wyprzedaż po 1 zł. Jest w czym wybierać :) Gratuluję zapału i talentu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny post, dzięki! Podzielisz się adresami fajnych lumpów w Bydgoszczy?

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję Ci za ten post. Ja zdecydowanie za szybko się zniechęcałam. Weszłam, przejrzałam jeden wieszak, nic ładnego nie zobaczyłam, wyszłam. Koleżanka mi właśnie dała znać, że dzisiaj w jakimś fajnym ciucholandzie u mnie w mieście jest wyprzedaż. Jadę, zastosuje się do Twoich porad :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ha, zgadzam się w 100% z wszystkimi radami.. sama je od bardzo dawna stosuje i jak wpadam z kimś do lumpa to chodzą nędznie za mną "wyszukaj mi coś, bo Ci to tak szybko idzie i Ty widzisz wszystko ładne" .... nosz! jakby się otworzyło oczy to by się też dało wyszukać. Lumpeks z 5cioma rzędami ubrań idzie obskoczyć w 10-15min jeszcze z przymierzeniem ubrań ... także. Trzeba tylko chcieć. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nieee Primark to raczej nie lepsza marka a bynajmniej jeden z tanszych sklepow w UK i az mnie sciska jak Pani w sh probuje sprzedac koszulke za 25zl gdzie pewnie nowa udaloby mi sie za to kupic. Tlumaczy mi jeszcze ze to Primark a tam koszulki sa juz od 1£. :)
    ps. Sory za ten wywod,ale mysle ze ludzie powinni to wiedziec,a Panie w sh nie naciagac ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, mogłem trochę inaczej to ując chcąc wypisać marki bez oceniania ich jakości :) dzięki za uwagę!

      Usuń
  6. Świetny wpis! Tylko na to czekałam. Jako jedyna z moich znajomych uwielbiam chodzić po sh :3

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie opisałabym charakteru lumpów dokładniej niż Ty :D Warto zaznaczyć, że czasami nie wymienia się ciuchów tylko w dzień dostawy - jak to wszyscy myślą. Czasami część towaru nie zostaje wyłożona od razu, tylko dopiero np. po dwóch, trzech dniach od dnia dostawy (namotałam?).
    Blog masz kolego super. Chciałabym częściej na takie trafiać.
    Pozdrawiam :D
    ~ Ew.

    OdpowiedzUsuń
  8. W Warszawie chodzenie na lumpy już dawno straciło dla mnie swój urok - ceny w rodzaju 70 zł za kilogram mocno odstraszają. Ale ilekroć mam okazję być w swoim rodzinnym miasteczku lub jakimkolwiek innym małym miasteczku chętnie zaglądam - raz że można trafić na calkiem odjechane perełki, a dwa że ceny nie zwalają aż tak bardzo z nóg

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapraszam na nowe blogersko-youtuberskie forum! :)
    - www.bmeet.pl

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie zawsze ciuchy z lumpa się dopiorą w domowej pralce.
    Rzeczy z ciucholandu zazwyczaj są poddawane naprawde "torturom" w pralniach chemicznych (dlatego czesto mają swój charakterystyczny zapach), więc jeżeli tam jakaś plama/przebarwienie to nie zejdzie w naszych pralkach.
    Oczywiście wyjątkiem jest jeżeli plama powstała już w lumpie (np. gdy ktoś ubrudził bluzkę szminką przymjerzając ją).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat tutaj to się chyba nie do końca zgodzę. Wydaje mi się, że to po prostu kwestia lumpeksu, bowiem mam wielokrotnie okazję towarzyszyć podczas odpakowywania towaru i często ten jest już brudny. I ilekroć mi się trafia coś brudnego kupić z tego nowego towaru, jakoś schodzi po pierwszym praniu. Tym bardziej, jeśli wziąć pod uwagę, że firmy zbierające ubrania często proszą aby te, były już wyprane. A czy wszyscy tę prośbę spełniają? :P

      Usuń
  11. polecisz jakies konkretne w bydgoszczy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. London Look na Gdańskiej? Alladyn na przeciwko? Tam chyba chodzę najczęściej.

      Usuń
  12. Czemu w moich lumpeksach ciuchów jest mało, ludzi mało, a drogo jak cholera? Zabrzmi to źle, ale chciałabym trafić na taki porządnie wypaczony, śmierdzący lumpeks. A tu bida. Wszystko czyste, poukładane, żadnych walk, to dopiero udręka! I nie żebym była skąpa, ale 20 złotych za bluzkę z poliestru to ja kupię sobie nową na wyprzedaży.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  14. ciekawy arytkul nie powiem , ale wygladasz mi na takiego zniewiscialego chlopaka ktory ubuera sie w takie rzeczy na podganiczu dziewczynki i transwestyty, bez obrazy , mozna wybrac tam ubranie dla faceta z krwi i kosci, moja jedna uwaga nie warto kupowac markowych ubran - tych zniszczonych tylko ze wzgladu na marke. pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze - nie rozumiem co jest złego w byciu zniewieściałym? Starasz się sugerować, że zachowywanie się jak kobieta (bo - niewiasta), wykonywanie rzeczy, które według społeczeństwa zazwyczaj wykonuje płeć żeńska, jest gorsze? Gorsze bo co? A bycie męskim jest lepsze? Lepsze, bo co?

      Ponadto, nie rozumiem jaki ma to związek z transwestytyzmem, na którego temat radzę więcej poczytać.

      Na koniec dodam - facetem z krwi i kości jestem, bo się nim urodziłem. Nie muszę chodzić w brudnych ubraniach, być zaniedbanym, śmierdzącym i chamskim żeby to komukolwiek udowodnić. A ubrań zniszczonych po prostu nie warto kupować - bez względu czy markowe, czy nie. Również pozdrawiam.

      Usuń
  15. najbardziej bogate w świetne ciuchy są te najgorzej śmierdzące, ukryte głęboko wewnątrz kamienic, wąskich uliczek, zapomniane, brzydkie i trącące grzybem lumpy. Dlaczego? Bo 90% ludzi odrzuca wszystko co wymieniłem i nigdy takiego lumpeksu nie odwiedzają

    Lumpek zapomniany i brzydki który omijają ludzie nie ma racji bytu bo-
    Bez klienta nie ma kasy a bez kasy nie ma nowego towaru i stale wisi to samo.
    Ja osobiście wole wycenę odzież droższa ale jakość też lepsza większość rzeczy nie nosi śladu użytkowania , 20zł za koszule czy 10 za koszulkę to nie jest dużo patrząc na jakość i markę
    Sklepy z odzieżą na wagę też mają swój urok bo mają wszystko od śmieci do dziwadeł a jak wiadomo o gustach się nie dyskutuje

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny blog ! i świetna notka !. Oby więcej ludzi miało takie podejście do lumpków ;) generalnie od dzieciaka lubiłam takie shoppingi i się tego nie wstydziłam zupełnie odmiennie jak większość osób w moim wieku wtedy. W 100% zgadzam się z tym co napisałeś dla mnie second handy to kopalnia markowych ciuchów ale też oryginalnych i niespotykanych.
    Pozdrawiam :) PinkiPolli

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetne stylizacje,niewiarygodne,że można znaleźć świetne spodnie za mniej niż 5 zł.Świetny blog :)

    OdpowiedzUsuń
  18. lubie lumpeksy. mam swoje ulubione i cieszy mnie to , ze fajną , nietuzinkową , zupełnie inna niz tysiące ludzi kupują w sieciówkach , mogę dostać za małe pieniądze.
    Lubie kupować w tych sklepach bo nigdy nie wiadomo co sie znajdzie.
    Często są to rzeczy doskonale wykonane. Kiecki czy spódnice mają pieknie wszytę zamki, guziki , podszewki.
    Czasami zdarza mi sie kupić ciuch w najgorszym stanie, w okropnym fasonie czy dziwnym wzorem dla guzików. Trafiają się np. z orzecha kokosowego, masy perłowej, w nietypowym kształcie czy wyjatkowym kolorze.
    Pozdrawiam Ci e serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Od siebie mogę tylko dodać, że jedną część bielizny można jednak kupić w sh i to całkiem korzystna sprawa. Mowa o stanikach - poważnie, nie jest to bardziej osobista część garderoby niż koszulka ubierana na gołe ciało, a ogromny plus jest taki, że skoro biustonosz przetrwał użytkowanie przez kogoś kiedyś, to teraz nawet pranie w pralce mu nie straszne (sprawdzone info). Polecam zakupy na wagę, można koronkowe perełki za grosze wyłowić (dosłownie! - pas do pończoch i stanik w sumie za 1,80 zł!) :)

    OdpowiedzUsuń
  20. A ja mam pytanie odnośnie kupowania: co lepiej kupić w lumpeksach? T-shirt czy bluzy? Bo wydaje mi się, że tych pierwszych w lumpeksach jest zdecydowanie więcej niż bluz/swetrów (co niestety przekłada się na jakość)... więc może lepiej w "szmateksach" postawić na same t-shirty, a bluzy zgarniać w większych sklepach (galerie)? Pytam bo dopiero zamierzam zacząć swoją "karierę" jako przeglądaczka lumpeksów... taki urok studiów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jedno i drugie! Zależy na co trafisz 😛

      Usuń
  21. Fajne wskazówki, na pewno z nich skorzystam, bo od czasu do czasu odwiedzam lumpexy:D

    OdpowiedzUsuń
  22. Strasznie cieszę się, że są jeszcze ludzie z takim podejściem do życia, świetny blog!!!

    OdpowiedzUsuń
  23. Świetny post :) Ja wierzę w magiczną siłę ubrać z sh. Raz, że muszę być wytrzymałe , dwa, że może mają ciekawą historię :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ostatnio upolowane: szal Liberty - 5 zł, jedwabny krawat dla męża - 1 zł... ale trafiam też, jako fanka vintage, na cuda. Torebka i czółenka ze skóry pytona z lat 70 - w sumie 20 zł - trzeba tylko odświeżyć skórę, ponacierać olejkami. Ostatnio upolowałam sukienkę z lat 60, może 70, ale krój skopiowany z lat 40. Dużo na mnie za mała, ale chcę dać krawcowej do skopiowania i powiększenia z innego materiału. No i jednak choruję na wełniane kapelusze, które kupuję nawet jak mają poobrywane dekoracje. Po prostu przerabiam...
    Też tak macie, że jak babka przy koszu 5 sekund szybciej od was złapie apaszkę od Gucciego, to macie ochotę popełnić morderstwo? ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Fajnie, że faceci też odkrywają jakie super rzeczy można znaleźć w sh. Sama często kupuję bluzki, albo bluzy damskie. To właśnie z sh mam ulubioną koszulę. Także warto szukać. :)

    OdpowiedzUsuń