jak z kawałka starej tkaniny oraz zamka błyskawicznego uszyć ciekawy komin?

Wow, taka elegancja.
Jezu, w życiu mi się tak do szkoły nie chciało chodzić. I w sumie, nigdy w zesniej nie widziałem takiego braku sensu do niej chodzenia. Taki paradoksik, że w domu robię więcej do szkoły/przyszłe studia i dla IB niż w szkole. Hue hue. Ale wiecie, jeszcze wagarowiczem nie jestem. W końcu, co złego - to nie ja.... byłam ewąąąąąą. Od dłuższego czasu mam taki super apetyt na tartan vel. szkocką kratę. I cud trafił, że znalazłem akurat kawałek tego materiału w lumpie! Cóż za piękne połączenie ostrej czerwieni z butelkową zielenią, ah, eyegasm. Nie wiedziałem co w sumie z tego zrobić, a i tak marzył mi się przede wszystkim taki bardziej elegancki (jak to właśnie taka krata!) komin. Ale mówię, zrobię coś innego, komin trochę inny, trochę przełamany. Ja może niekoniecznie łamać będę, ale zamek błyskawiczny już tak. Jak więc z kawałka starej, dowolnej tkaniny wykonać ciekawy i wyjątkowy komin - inaczej? Jak Cię to naprawdę interesuje, to zapraszam. Jak nie, to w sumie też. Kliknij. Widzę Cię. Pode mną kliknąć proszę.


Co potrzebujemy?
- prostokątny kawałek dowolnej tkaniny
- krótki zamek błyskawiczny
- nożyczki
- maszynę do szycia

Więc. Zaczynamy od takowego brzydkiego i brudnego (fuj) kawałka materiału. Myślisz, wyrzucę bo co zrobić, nadchodzi Radziok i mówi - ani mi się waż, zjadłbym snickersa. 


Składamy tenże prostokąt na pół, a następnie rozcinamy go na dwie równe połówki. Nie podaję Wam dokładnych wymiarów, bowiem to zależy od wielkości materiału jaką dysponujecie, oraz tego - jak szeroki, czy jak długi komin chcecie uzyskać. 


Ale zaawansowane techniki. Składamy te dwa kawałki razem, to jest - nakładamy je na siebie. Skupiamy się na jednym z krótszych boków - upewniamy się, że krawędzie idealnie się pokrywają.


Mhm! A teraz chwytamy tę właśnie krawędź, kładziemy pod maszynę do szycia. Jak najbliżej zewnętrznej krawędzi przeszywamy raz ściegiem prostym.


A teraz ponownie całą tę krótką krawędź przeszywamy ściegiem zygzakowatym. To zapobiegnie rozwalaniu się tkaniny i wyłażeniu takich nitek, jak widać u mnie na tej szałowej jakości fotografii.


Teraz wreszcie rozkładamy nasz złożony komin. Naszym oczom ukazuje się długaśny szal, a nie komin, który jeszcze dodatkowo strzępi się na krawędziach. Wokół całego jeszcze-nie-komina przeszywamy wszystkie krawędzie ściegiem zygzakowatym.


Nadal mamy więc długi szalik, teraz jednak się już nie strzępi, choć z jednej strony posiada zakładkę. Na jednej z krótszych krawędzi naszego 'szalika' naszywamy ściegiem prostym krótki zamek błyskawiczny. O, tak, na wierzchu, bez ładu.


A następnie naszywamy jego drugą stronę także na drugim końcu naszego już-za-chwilę-komina. Upewnijcie się wcześniej, że wspomniana przeze mnie chwilę temu zakładka wykonana w jednym z pierwszych kroków jest wewnątrz komina. 


Zamek stanowi według mnie ciekawe wykończenie i zrywa z monotonią. Co więcej, można go trochę rozpiąć i tym samym rozluźnić komin - szczególnie fajnie wygląda to przy podwójnym założeniu go na szyi. Tak też to się oto prezentuje:


A tutaj więcej mojej twarzy oraz widok z daleka, cobyście nie oślepli od mego blasku.


9 komentarzy:

  1. Radzioku, zahaczyłeś o przedwojenną elegancję w tej kunsztownej fryzurze, z tymże szaliczkiem, ale suwak zaiste dodaje mu punkowego pieprzu. Bardzo do mnie przemawia ten pomysł - mam w domu nieco kawałków pięknych tkanin, z których bluzka nie wyjdzie, ale komin już tak. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. super pomysł z tym zipem:) skorzystam, na pewno znajdę nawet jakaś kratę od skaracnej spódniczki;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Milajk, nietypowe pomysły zawsze spoko! Masz talent do konstruowania nowych tudzież unowocześnionych form odzieżowych, zauważam ;)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A w ostatnim poście to nie wyglądało na komin, a na szaliczek! Ale nie ma wersji z zamotanym podwójnie, gdzie zamek ukazuje swą praktyczną funkcję. :( Ale funkcja ozdobna mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię te twoje pomysły.Coś innego,kreatywniejszego niż na innych blogach.

    OdpowiedzUsuń
  6. A gdyby tak z ręcznika? To by było coś! O kurka wodna na jeża z leśnej otchłani! Każdy kominiarz założyłby taki komin! Hohoho ale suchar :PPPPP Czekam na tutorial!!

    OdpowiedzUsuń